Geoblog.pl    zula    Podróże    zachód Europy rok : 1980 - opis    lazurowa plaża i ...
Zwiń mapę
1980
18
wrz

lazurowa plaża i ...

 
Francja
Francja, Nice
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1906 km
 
Powróciłam przed chwilą ze spaceru brzegiem polskiego morza . Jest bardzo silny wiatr i właściwie można iść tylko w stronę Kołobrzegu . Na morzu sztorm , ludzi opatulonych w ciepłe kurtki spacerujących wzdłuż plaży bardzo dużo .
Jest wrześniowy dzień 2010 roku i te wspomnienia piszę tutaj w Rewalu ...może spokój tych dni...może fantastyczne miejsce , pozwalają , że siadam do komputera i opowiadam sobie i ...Wam o tym co miało miejsce trzydzieści lat temu...
Nie chcę aż mi się wierzyć , że tyle lat już poza mną !

Powspominam więc jak to było w Monaco i Monte Carlo .
Wagon nasz został odłączony w Nicei i zostawiony na bocznym torze dworca. To było nasze szczęście bo mogliśmy wieczorem wejść , zjeść kolację i odpocząć po całodziennej wędrówce . Budynek dworca to okazała budowla , kryta w całości szklanym dachem , gdzie znajdowało się z sześć peronów .
Planem zwiedzania był dojazd pociągiem podmiejskim do Księstwa Monaco. To odległość około dwudziestu minut .
Pamiętam ,że wysiadaliśmy na peronie Monaco-Monte Carlo i gdy zobaczyłam skromny , niewielki dworzec kolejowy to byłam zaskoczona. To tak jak bym wysiadła w Brzozie Bydgoskiej miejscowości pomiędzy Bydgoszczą a Inowrocławiem .
Po latach ...wielu ...w lutym 2010 powróciłam na ten sam dworzec kolejowy...no nie ten sam!. Nie umiałam wyjść , zupełnie mnie zaskoczono . Piękne, marmurowe perony umiejscowione w tunelach skał . Windy , platformy widokowe , podjazdy dla autobusów i taksówek . Wielki hol z kasami biletowymi ...pomyślałam inny świat...i dodałam ...nie było mnie jednak tutaj bardzo dawno !!!
Ostatni raz może czternaście lat temu ...ogrom czasu dla człowieka i cudów techniki . Dworzec w Monaco to cacko !!! .
Pomaszerowaliśmy na wzgórze aby o dwunastej godzinie uczestniczyć przed pałacem w uroczystej odprawie warty .
Wiele obserwatorów , masa zdjęć a nas przede wszystkich zachwyciły widoki na Monte Carlo . Pamiętam dziwiłam się wówczas , że tak niezliczona ilość dźwigów widoczna była w oddali . Dopowiem dzisiaj . To były lata budowy , lata wielkiego rozkwitu księstwa...no bo w Monaco i Monte Carlo podatków się nie płaciło .Wszyscy wielcy tego świata inwestowali , kupowali kawałki ziemi na wzgórzach i budowali wielkie hotele i domy przypominające pałace .
Przeszliśmy do Monte Carlo wzdłuż nabrzeża . Ilość jachtów zapierała dech w piersiach a wielkość i różnorodność oszałamiała ...nas przede wszystkim ! Znowu zobaczyłam inny jakże bogaty świat .
Pamiętam ,że doszliśmy do kasyna . Budynek o pięknej konstrukcji ...nie napisałam dobrze , więc może inaczej...to wielki pałac z wielkimi drzwiami i okuciami w witrynach szyb . Wówczas aby wejść należało pokazać paszport . Dzisiaj już nie praktykuje się tego zwyczaju ...wchodzisz i grasz do upadłego ...no nie , grasz do momentu gdy masz żetony .
Pamiętam weszliśmy do sali po prawej stronie . Tam stały maszyny do gry . Co chwilę słychać było melodię przeplataną z dźwiękiem monet , które opuszczały skarbiec "jednorękiego bandyty " . Aby wygrać trzeba oczywiście zagrać ...wrzuciłam do maszyny dwa franki , było to jednak zbyt mało ...chyba ???. Szczęśliwców w naszej grupie nie było ...niestety oszczędzaliśmy każdy grosz .
Trasa przed nami była jeszcze daleka .
Po powrocie do Nicei udało nam się podejść na Promenadę Anglików . Zobaczyłam kamienistą plażę i lazurową wodę . Kolory nieba i turkus morza były bajkowe ...
Kolacja...czyli pasztet z puszki , chleb jeszcze z Polski i do tego ...no nie zup chińskich w Polsce jeszcze nie było ...więc sucha myśliwska uzupełniała posiłek . Nikt nie myślał wówczas o restauracji francuskiej . Nie mieliśmy takich pragnień lecz rosyjski szampan przywieziony z Polski był czasami zakończeniem dnia .
Pociąg ruszył w koleją trasę a ja stałam w oknie .Chwilami morze było na wyciągnięcie dłoni . Pamiętam...bo tego się nie zapomina...zapach morza i migające światła na wzgórzach...i sztuczne ognie gdzieś w dali .

Pisząc te słowa pomyślałam ,że gdy przyjeżdżałam nad nasze morze wiele lat temu to po paru dniach pobytu moje ciało pachniało wiatrem morskim ...jodem . Cudowny zapach , który chciałam zabrać do domu i zachować na zimę ! Niestety dzisiaj mi tego bardzo brakuje !

.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Hania
Hania - 2010-09-23 22:04
Nie miałam szczęścia być w Monaco Monte Carlo, ale tylko przejeżdżać przez tę stację pociągiem, dawno temu. Teraz czytając Twoje piękne opowiadanie, zamykam oczy i też wspominam przepiękne widoki Lazurowego Wybrzeża jadąc z Rzymu do Lourdes. W dzień nie można było oczu oderwać od widoków. Nocą podziwiałam oświetlone Lazurowe Wybrzeże, wzdłuż którego pociąg jechał do samego rana. Czuję się teraz, czytając Twój opis jakbym dalej jechała tym pociągiem.
Dziękuję Ci Małgosiu za odkurzenie również i moich wspomnień!
 
 
zula
Małgorzata Zulczyk
zwiedziła 18.5% świata (37 państw)
Zasoby: 983 wpisy983 4636 komentarzy4636 10249 zdjęć10249 185 plików multimedialnych185