Geoblog.pl    zula    Podróże    Stany Zjednoczone Ameryki Północnej - 1996 - opis    jednodniowy bunt i ból rąk
Zwiń mapę
1996
10
cze

jednodniowy bunt i ból rąk

 
Stany Zjednoczone Ameryki
Stany Zjednoczone Ameryki, Chicago
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8033 km
 
Sześć godzin pracy wymagało sprawności fizycznej i wytrwałości .
Była to dla mnie ciężka praca fizyczna do której aż tak nie byłam przyzwyczajona.
Po paru dniach byłam wściekła na siebie ,że podjęłam takie wyzwanie…,że po co mi to , …że komuś mam szorować łazienki i podłogi . Powstał we mnie „ jednodniowy „ bunt , lecz po chwili pomyślałam ,że przyleciałam z własnej woli.
Przyjechałam aby coś przeżyć , poznać i doświadczyć.
Właśnie wówczas zrozumiałam pytanie o wiek i kilogramy. Sprzątać będzie dobrze osoba w średnim wieku i szczupła .
Poznałam jednak bardzo młode dziewczęta , które dopiero co przyleciały do Stanów no i musiały iść do takiej pracy.
Polki cenione są za swoją dokładność i odpowiedzialność. Właśnie dlatego powstaje na tej ziemi tak wiele serwisów sprzątających z Polski.
Mieszkańcy Ameryki sprzątają swoje posiadłości raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie. Płacą około siedemdziesięciu dolarów z czego kobieta , która bezpośrednio sprząta otrzymuje połowę. Zadowolone są trzy strony .
Jednak i sprzątać trzeba potrafić…Po dwóch tygodniach zaczęłam odczuwać silne bóle rąk . Dobrze było jak pracowałam .
Najgorzej w nocy oraz w niedzielę. Powinnam była powrócić do Polski .
Jednak chciałam pokazać ,że potrafię …i dobrze pracować i nie narzekać. Miałam pracę każdego dnia .
Co tydzień lub dwa tygodnie wracałam do poznanych mi „domów „ . Potrafiłam coraz szybciej wykonać swoje zadanie z czego i ja i właścicielka firmy była dumna.
Nie opuściłam żadnego dnia pracy a jednak z osobami tam mieszkającymi na stale bywało różnie. Potrafiły w ostatniej chwili powiadomić o tym ,że nie mogą zgłosić do pracy i dla właścicielki serwisu powstawał problem.
Przez okres mojego pracowania poznałam rodzinę Włochów , która była bardzo serdeczna i dobra.
Cenili moją staranność , „dawali na drogę” owoce , ofiarowali często także tak zwany napiwek w wysokości dziesięciu dolarów . Pracując zaprzyjaźniłam się z rodziną „Powolniaków”- tak ich nazwałam –kobieta była Angielką a jej mąż z dawnej Polonii jednak już urodzony w Stanach. To był bardzo dziwny dom…zaniedbany i zabrudzony lecz właściciele prześcigali się w swojej dobroci.
To jeden z poznanych wielu domów , gdzie zaproponowano mi abym wypiła kawę i zjadła ciastko…tak było zawsze.
Gdy jechałam już do Polski zrobili mi niespodziankę i przygotowali paczkę z amerykańską różnością.
Zaskoczenie jak i radość w jednej chwili . Niektórzy z właścicieli domów proponowali mi pracę „ na czarno” , chcieli abym bezpośrednio do nich przychodziła. Nie byłoby to uczciwe wobec właścicielki serwisu , która dawała mi pracę każdego dnia .
Oczywiście byłby problem i z dojazdem bo przecież nie miałam samochodu jak i prawa jazdy . Pomysł więc tracił swoją aktualność i dobrze bo chciałam zostawić opinię o sobie bardzo dobrą .
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Hania
Hania - 2011-01-14 19:19
Oj, ciężko to zapracowane pieniądze!
 
 
zula
Małgorzata Zulczyk
zwiedziła 18.5% świata (37 państw)
Zasoby: 868 wpisów868 3950 komentarzy3950 9401 zdjęć9401 154 pliki multimedialne154